Relacja z demonstracji przeciwko korridzie.

Demonstracja odbyła się 29 maja na ulicy Myśliwieckiej – pod samymi drzwiami ambasady Hiszpanii. Nie pamiętam już jak i kiedy pojawiła się idea zorganizowania czegoś takiego… na pewno w kwietniu, na zjeździe w Olsztynie, podjęliśmy decyzję o zrobieniu tego demo. Akcja udała się, w mediach wyglądała widowiskowo i ponoć nawet dosyć często pojawiała się o niej informacja na wyświetlaczach w warszawskim metrze. A jak wyglądała od kuchni?

demo

W Olsztynie zgłosiło się parę osób, które były w stanie rozebrać się do bielizny, rozdzieliliśmy resztę prac i tak powoli mijał czas. Początkowo data miała być inna – nie pamiętam już dokładnie jaka, ale tak bardziej w stronę wakacyjnych miesięcy. Zmieniliśmy ją właśnie na 29.05 (ktoś w ogóle pamięta dlaczego?;)) licząc na to, że maj zazwyczaj jest już ciepły… i jak zazwyczaj bywa w takich chwilach – nieco się przeliczyliśmy. Dzień przed nastąpiło załamanie pogody, zrobiło się zimno, co chwilę padał deszcz. No ale cóż, słowo się rzekło, nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi, więc trzeba się było rozebrać. Oprócz mnie pięć osób – Kamila z Vivy, Tomek i Iza (toruński Kolektyw LaLucza), Gosia (krakowska grupa Vivy) oraz Sebastian (olsztyńska grupa VegeActive). Co tu dużo gadać – za ciepło to nam nie było, ale dzięki odpowiedniemu materiałowi (oraz kartonom pod!) można było przeleżeć tą godzinę. Dzięki dla ludzi, którzy ogarnęli tą sprawę – to dzięki Wam nikt z nas, rozebranych, nie wyszedł z całej imprezy z przeziębieniem!

banderille na plecach Tomka.

Na samym demie pojawił się problem – klej do ciała nie mógł sobie poradzić z banderillami, mimo wcześniej wykonanych (i zakończonych pozytywnie!) testów. Chyba emocje i zdenerwowanie wzięły górę i ciężko było tak dokładnie kleić banderille do ciała jak w biurze Vivy. Problem udało się obejść dosyć prosto i, moim zdaniem, nie wpłynął negatywnie na odbiór happeningu.

zimny, buraczany prysznic

Kolejna sprawa – sztuczna krew. Małe zamieszanie było w związku z tym rekwizytem. Mamy nauczkę na kolejne akcje. Najważniejsze jest to, że pojawiła się na tyle wcześnie, że zobaczyli ją (a raczej obfotografowali;)) reporterzy. Szkoda tylko, że nie można było kupić barszczu nieco podgrzanego, bo z perspektywy zimnego chodnika taki prysznic to nie jest fajne przeżycie. ;) Sześć mocno zaciśnietych par szczęk i jakoś znieśliśmy zimno.

transparent i xavier

Na demie mieliśmy świetny transparent – autorstwa Xaviera Bayle… w Toruniu ładne transparenty powstają. Świetnie się prezentował ten nasz, choć moim zdaniem warto by było w innym miejscu go ustawić. Ok, to już może takie czepianie się niepotrzebne.

na betonie

Ciężko było leżeć bez ruchu tak na chodniku – ręce i nogi drętwały, robiło się niewygodnie po jakimś czasie. Materiał był nieco za mały i „wystawaliśmy”, co się przekładało na okropnie marznące kończyny. Sebastian chyba najmniej leżał na materiale – szacunek dla Ciebie za wytrzymanie w takich warunkach! Po godzinie zaczęliśmy się trząść i zaczął padać deszcze. Nie dalibyśmy rady leżeć wiele dłużej.

xavier

Andrzej przez dosyć długo wypowiadał się dla mediów – fajnie, że było zainteresowanie tematem, choć wiadomo – mogło być większe. Pojawił się nawet materiał wideo gdzieś. Xavier wygłosił przemówienie, najpierw w swoim ojczystym języku, po hiszpańsku, następnie po polsku. Niestety nie wiemy czy Ambasador Hiszpanii słyszał. Mamy taką nadzieję.

wstajemy

Potem już tylko gorąca herbata z imbirem (a właściwie mieszanka mięty i szałwii), próby pozbycia się „krwi” z naszych ciał (no dobra, ja się zawinąłem w ciepły szlafrok, reszta niestety nie miała) i podróż samochodem w bieliźnie do Vivy. Tam wyjadanie makaronu z garnka (haha, pozdro Gosiu!:)) i ciepły prysznic.

koniec

Następnego dnia, w sobotę, odbył się wykład Xaviera pt. „Cała prawda o korridzie”. Miejsce (sala w Instytucie Iberystki Uniwersytetu Warszawskiego) zobowiązywało – wykład był po hiszpańsku z tłumaczeniem Kamili. Same fakty przedstawione na wykładzie dosyć jasno sugerują, że myślenie o korridzie jako o równej walce człowieka z bykiem, podlanej nieco swoistym romantycznym sosem to niezła farsa. Byk nie ma szans, niestety.

Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomogli w jakikolwiek sposób. Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli na demo. Dziękujemy wszystkim, którzy przyjechali do Warszawy, żeby być pod ambasadą. Bez Was nie dalibyśmy rady zrobić tej demonstracji!

Kuba

P.S. A, zapomniałbym – tu garść linków: interia.pl, mmwarszawa.pl, polskieradio.pl, gazeta.pl, animanaturalis.org.
P.P.S. Za zdjęcia dziękujemy Magdzie, Marcie M., Marcie P. oraz Natalii!

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares