Hardcorowa Viva

Wyjazdy, rozjazdy, praca, wakacje, spotkania no i związane z tym nieuniknione opóźnienia. Nie zapominamy jednak o naszych wiernych Czytelnikach i szybko spieszymy z obiecaną relacją z naszej obecności na ostatniej edycji HardCore Fest w Piasecznie.

Open HC Fest

Cykliczna impreza, podczas której goście mają szansę posłuchać zarówno polskich jak i zagranicznych zespołów z pogranicza muzyki hc/punk. Wolnościowy przekaz festiwalu od zawsze łączony był również z ideą praw zwierząt. Widać było to na przykładzie wegetariańskiego cateringu Vegavani, zaproszonych kapel i wydawnictw, zasłoniętym dziale mięsnym w pobliskim sklepie oraz naszej obecności :)

Na imprezie pojawiłem się jeszcze przed południem. Chwilę później do Piaseczna dotarli również Andrzej, Kuba i Marta, którzy zaledwie dzień wcześniej wrócili z trasy przeciwko chowowi przemysłowemu. Wypakowaliśmy szybko wszystkie materiały i kiedy, na scenie wciąż jeszcze trwały próby, zaczęliśmy rozstawiać namiot. Wbrew pozorom zadanie to nie należało do najłatwiejszych. Niemniej, dzięki wydatnej pomocy taśmy klejącej, udało nam się rozłożyć wraz z początkiem pierwszego koncertu. Zwyczajowo przygotowaliśmy nasze ulotki, materiały promocyjne, broszury i koszulki. Przywieźliśmy też petycję dotyczącą australijskich kangurów. Także i tym razem dopisało nam szczęście. Udało się zebrać kolejne kilkaset podpisów i petycja została w całości wypełniona. Za udział w tym niemałym sukcesie dziękujemy wszystkim, którzy zdecydowali się wspomóc nas (a przede wszystkim kangury) swoim podpisem :)

Open HC Fest

Początek festiwalu nie sprzyjał zbyt dużemu ruchowi wokół naszego stoiska. Ludzie dopiero zjeżdżali na koncerty i swoje pierwsze kroki kierowali najczęściej w stronę sklepów. Zakupiwszy piwo jedno, drugie, trzecie rozkładali się na trawie relaksując muzyką i nieco nazbyt aktywnym tego dnia słońcem.

Część naszej ekipy, rozkładając kocyk, poszła w ich ślady. Inna część wybrała się na koncert, a pojedynczy ochotnicy doglądali stoiska. Po jakimś czasie pojawiło się na nim również jedzenie w postaci pizzy i owocowych ciasteczek (chyba). Rzecz jasna przyciągnęło to nowych gości. Niestety, jedzenie szybko się skończyło.

Z czasem jednak frekwencja rosła. Tym samym udało się po raz kolejny odbyć kilka mniej i bardziej ciekawych dyskusji. Najdłuższa trwała chyba ponad godzinę. Nasz zacny rozmówca, choć w 100% popierał naszą walkę z przemysłowa hodowlą, samej idei wegetarianizmu już nie do końca. Udało nam się jednak znaleźć wspólny język narzekając na tradycyjne zwyczaje żywieniowe Polaków i nie tylko :)

Co ważne, duża część odwiedzających nas gości była już wegetarianami i reagowało bardzo pozytywnie widząc na festiwalu prozwierzęcy aktywizm. Pojawili się również ludzie, którzy z Vivą byli już swego czasu związani i z którą również obecnie zdarza im się współpracować.

W połowie imprezy udało się również zorganizować ogrodniczą partyzantkę. Nieco mniej miejską niż zwykle, ale według relacji równie udaną. Podczas gdy Marta, Kuba i Andrzej z pomocą starali się upiększać okolicę ja zostałem na posterunku wynosząc z sąsiedniego stoiska, niepotrzebne już papryki i pomidory. W międzyczasie odwiedzili nas kolejni wegetarianie. W rzeczywistości na festiwalu rzadko mieliśmy okazję przeprowadzić jakiekolwiek uświadamiające rozmowy. Większość doskonale orientowała się w temacie. Choć również i wśród wegetarian zdarzały się pytania dotyczące dobrze zbilansowanej diety. Tym samym, warto zaznaczać swoją obecność także na imprezach o wydźwięku pro wegetariańskim – wymieniając spostrzeżenia, doświadczenia, rozwiewając ewentualne wątpliwości, czy też edukując.

Open HC Fest

Koniec festiwalu przewidziany był na 22.00. Postanowiliśmy jednak złożyć stoisko jeszcze przed zapadnięciem zmroku co by nie sprawiać sobie po ciemku dodatkowych problemów z naszym nie do końca sprawnym namiotem. Korzystając z pozostałego czasu część z nas wybrała się na koncert zamykającej festiwal kapeli Disfear.

Samą imprezę jak i naszą obecność podsumować trzeba pozytywnie. Jedyne niedogodności wiązały się z niektórymi uczestnikami festiwalu, którzy po większej ilości alkoholu nie byli w stanie zrozumieć jak można żyć bez mięsa oraz walającymi się wszędzie dookoła śmieciami. Uroki darmowych imprez. Za rok postaramy się i temu zaradzić :)

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares