Postęp w sprawie kur niosek chwilowo zagrożony

Polscy hodowcy z ministrem rolnictwa na czele obudzili się po dziesięciu latach snu zimowego. Obudzili się i rozpoczęli lament, że do 2012 roku nie zdołają zmienić klatek dla kur niosek na większe. Protestują, chociaż sami się w 1999 roku na te 13 lat okresu przejściowego zgodzili, doprowadzając przy okazji niejednego obrońcę i niejedną obrończynię praw zwierząt do etycznej apopleksji. Trzynaście lat – przecież to bardzo dużo czasu.

zdjecie-dzieki-uprzejmosci-compassion-over-killing

Wychodzi działanie na ostatnią chwilę i mentalność „a może się uda”. Na szczęście Unia Europpejska nie chce słyszeć o kolejnym przesuwaniu terminu o 5 lat. Jak to mawiają, przyjdzie kryska na matyska. I skoro argumenty o dobrostanie do hodowców nie przemawiają, to trzeba posłużyć się metodą kija (bez marchewki) i gdy przyjdzie do płacenia kar, być może niektórzy się ockną i dojdą do wniosku, że takie przeciąganie się po prostu nie opłaca.

Dla kur nie jest to duża zmiana. Klatki wzbogacane powiększą się tylko o trochę. Nie zostaną w 100% zlikwidowane. Cieszyć się więc z tego małego zwycięstwa, czy nazwać je porażką ruchu?

Według mnie ta zmiana jest zwycięstwem tak samo, jak każdy inny krok – nie ważne, jak mały – zmierzający w stronę wyzwolenia zwierząt. I chociaż niektóre gatunki mają lepiej, niż inne – sytuacja psów i kotów w Europie jest nieporównywalnie lepsza od sytuacji świń i krów – to powoli, bardzo powoli, zmierzamy w kierunku równania tych praw – wzwyż.

Niektórym państwom idzie lepiej, np. Austrii, Wielkiej Brytanii czy Szwecji, innym – takim jak Polska – idzie to opornie. Ciężko się u nas wprowadza zmiany, bo wszystkie decyzje z automatu przelicza się na pieniądze. Mam wrażenie, że u nas w kraju najlepiej by było, aby wszystko pozostało w stanie zamrożenia. Zero zmian = zero wysiłku = zero nakładów własnych. I tylko wtedy wszystko jest tak, jak powinno.

Na szczęście jesteśmy m.in. my – i będziemy robić bardzo dużo, aby sytuacja zwierząt w Polsce nie tylko nie uległa pogorszeniu, lecz ustawicznie się poprawiała. Unia odrzuciła wniosek Polski – w sumie innego scenariusza nikt nie brał pod uwagę. Można spocząć na chwilę. I zbierać siły do kolejnej mobilizacji.

A pomiędzy można rozpatrzeć rezygnację z mięsa ptaków oraz z ich jaj. Kury nioski „wymienia się” średnio co półtora roku, aby zachować wysoką produkcję. Wymienione ptaki kończą pod nożem. Nie lepiej sytuacja wygląda z chowem ściółkowym. Obok zdjęcie zrobione przez Farm Sanctuary na ściółkowej fermie indyków.

Chyba nie muszę pisać: czas na weganizm?

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares