Czuć się jak weganka wśród metali czyli o tym,jak było na Sonisphere Festival

Od razu chciałam powiedzieć, że nie jestem uprzedzona do żadnej grupy, subkultury ani osób słuchających konkretnej muzyki. To słowem wstępu.

Wczoraj mieliśmy okazję znaleźć się ze stoiskiem na Sonisphere Festival, bardzo jesteśmy wdzięczni za zaproszenie, bo pojawiać trzeba się wszędzie, żeby dotrzeć do jak największej ilości ludzi. Tylko do niektórych tak ciężko dotrzeć….

dsc00231

Pojawienie się w określonym środowisku zawsze dostarcza ciekawych wrażeń i uczy nowych doświadczeń. Przynajmniej z założenia. I wczoraj więc nowych wrażeń nie brakowało.

Ani nowych doświadczeń. Żeby wymienić kilka – nikt jeszcze się naszymi ulotkami nie podcierał ani nie uciekał przed nami z krzykiem na wieść, że nie jemy mięsa. Cóż, bywa.

Bardzo miłym akcentem było to, że doliczyliśmy się kilku wegetarian (nie licząc Kirka Hammeta oczywiście). No i fakt, że kilka osób pytało o „to dobre wegetariańskie jedzenie co było na Open’erze” . Tu podpowiedź dla organizatorów – naprawdę oprócz frytek inne wegetariańskie/wegańskie jedzenie na pewno by się dobrze sprzedawało.

Bardzo dziękujemy za kilka miłych słów, trochę pieniędzy zebranych na nasze zwierzaki i ciekawe rozmowy. Choć te ostatnie akurat były nieliczne (może to wina umiejscowienia tuż przy wielkim ogródku piwnym), to jednak warto być wszędzie i pokazywać, że my naprawdę, naprawdę nie jemy trawy.

dsc00233

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares