4 rybne mity

Z okazji zbliżających się świąt publikujemy krótką notkę dotyczącą najczęściej powtarzanych absurdów mających usprawiedliwiać coroczny, zrytualizowany zwyczaj masowego zabijania karpi. Ryby nie mają nóg, nie wydają dźwięków i zamiast chodzić po ziemi pływają w wodzie. Zaakceptujmy biologiczną różnorodność życia na Ziemi, dzięki której istniejemy i nie mierzmy wszystkich swoich miarą.

1. Ryby są głupie
Fakt, ryby nie są w stanie wyróżnić kolejnych zasad azotowych kwasu deoksyrybonukleinowego. Z tymże większość psów też tego nie potrafi. Nikt ich jednak w związku z tym nie je (przynajmniej w naszej kulturze). Zarykuję stwierdzenie, że również duża część społeczeństwa nie potrafi podać nazw zasad azotowych, a część nawet nie wie co to jest kwas deoksyrybonukleinowy. Ich też jednak nikt nie je.

Ryby, wbrew pozorom, mają rozwinięty system poznawczy. Przypomnijmy co na ten temat mówił zoolog – prof. Andrzej Elżanowski

Ryby są inteligentnymi i fascynującymi stworzeniami. Badania behawioralne wykazały, że ryby mają bardzo dobrą pamięć i uczą się na własnych doświadczeniach. Wyróżniają się również charakterem – niektóre są odważne i ciekawskie, inne nieśmiałe i pasywne – i są w stanie rozpoznać członków własnej ławicy. W naturalnych warunkach karpie mogą przeżyć nawet 45 lat. Posiadają szerokie pole widzenia i mogą widzieć również ponad powierzchnią. Mają doskonały zmysł słuchu i reagują na każdą, nawet subtelną wibrację, dzięki czemu mogą na czas wyczuć niebezpieczeństwo. Mogą posmakować pokarm bez wkładania go do ust dzięki kubkom smakowym znajdującym się na ich ciele. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak smakuje krew nasza oraz naszego towarzysza, gdy jesteśmy na wpół uduszeni w przepełnionym zbiorniku.

W podobnym tonie wypowiada się Culum Brown, biolog z uniwersytetu w Edynburgu:

Ryby są bardziej inteligentne niż nam się na pozór wydaje. Na wielu płaszczyznach, tak jak na przykład pamięć, ich możliwości poznawcze są takie same lub nawet większe niż u innych kręgowców

Ryby (jako zwierzęta w większości wysoko rozwinięte społecznie) potrafią się uczyć, współpracować ze sobą, rozwiązywać pokojowo konflikty, przechowywać wspomnienia i tworzyć mapy przestrzenne terenu w swoim umyśle.

2. Ryby nie czują bólu
Ponownie zapytajmy o zdanie specjalistów – prof. Elżanowski pisze:

Ludzie wydają się uważać, że ryby nie czują bólu, ponieważ nie krzyczą, ale jest to całkowicie fałszywe przekonanie. Zarówno anatomicznie i psychologicznie, układ bólowy jest praktycznie taki sam u psów, kotów i ludzi. W celu całkowitego zrozumienia, co Świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie źle traktowane i poranione psy wystawione na sprzedaż w zatłoczonych kontenerach. Badania naukowe dowodzą, że ryby cierpią z powodu strachu i gdy przewidują ból

Michael Fox w „Do Fish Have Feeling?” pisze:

Pokazano, że ryby (tak jak inne kręgowce, w tym ludzie) mają wysoko rozwinięty system, który może chronić przed dotkliwym bólem – bólem, który mógłby zagrażać ich życiu jeśli byłyby poważnie zranione w sposób jaki może być zadany przez dużego drapieżnika.. System ten wydziela naturalne substancje opioidowe (enkefaliny i endorfiny) kiedy zwierzę jest zranione… Obecność tego tłumiącego ból systemu sugeruje, że musi istnieć pewna zdolność odczuwania bólu, inaczej nie byłoby sensu żeby zwierzęta wykształciły taki system…

Barbarzyński zwyczaj trzymania karpi w olbrzymim tłoku, w wielkich kontenerach prowadzi nie tylko do stresu psychicznego, ale także uszkodzeń fizycznych – bolesnych ran i zadrapań. Niektórzy wciąż wyławiają przytomne ryby trzymając je za skrzela. Nie są w stanie one utrzymać ciężaru całego ciała ryby co przysparza dodatkowego cierpienia. To mniej więcej tak jakby ktoś podniósł nas trzymając wyłącznie za ucho. O czym część zapomina, ryba (w tym karp), wyjęta z wody dusi się. Jak łatwo wywnioskować transportowanie karpi w workach foliowych to czyste okrucieństwo.
Woda, w których przetrzymywane są karpie na targowiskach czy w marketach często jest niedotleniona. Zbyt dużo karpi, zbyt mało miejsca, zbyt mało tlenu.
Wiele karpi umiera przed rzezią – z powodu chorób, ran, szoku termicznego, stresu, uduszenia. Stres i ból nie są domeną wyłącznie gatunku ludzkiego. Potrzeba oddychania tym bardziej.

3. Jedzenie karpi to tradycja
Tradycją niektórych plemion afrykańskich jest obrzezanie kobiet. Praktyka szczególnie okrutna i niebezpieczna dla zdrowia. Wykonywana bez jakiegokolwiek znieczulenia przy użyciu np. żyletki.

Można oczywiście rozwodzić się nad kwestią relatywizacji wartości i kultur. Nie zmienia to jednak faktu, że większość z nas intuicyjnie czuje, że jest coś nie w porządku w zadawaniu innym świadomego bólu i cierpienia. Nawet, w imię rytuału religijnego. Co więcej, osoby praktykujące podobne zachowania uważamy często za „prymitywne” i „zacofane”. Zgodzimy się więc co do tego, że tradycja nie powinna stanowić nienaruszalnego status quo. Obecnie nie praktykujemy już setek pradawnych tradycji i obrzędów. Nauka pomogła nam zrozumieć, że modły wznoszone w stronę nieba nie sprowadzą deszczu. Teraz nauka pomogła nam zrozumieć, że ryby czują ból i nie zasługują na gehennę, którą w imię tradycji im fundujemy.

Nic nie stoi na przeszkodzie by zamiast ryb i innego mięsa na stole pojawiły się alternatywne dania w wersji roślinnej. I nie chodzi tu o jedzenie sałaty z marchewką.

4. Ryby są zdrowe!
Nie tylko ryby są zdrowe. Niektórzy w celach zdrowotnych zalecają nawet picie własnego moczu.

W kontekście ryb, najczęściej mówi się o niezbędnych dla prawidłowego rozwoju kwasach omega-3. Faktycznie ryby są ich bogatym źródłem. Ale nie są jedynym bogatym źródłem. Lepszym źródłem zdrowych tłuszczów omega-3 jest siemię lniane. Wystarczy zmielić niewielką ilość. Ma doskonałe zastosowanie jako np. posypka do kanapek. Obecnie coraz więcej rodzajów oliwy z oliwek jest również uzupełniana o kwasy omega-3 i 6. Naprawdę nie sposób dorobić się niedoborów omega-3 na zróżnicowanej diecie roślinnej, wyłączającej spożywanie ryb.

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares