„Uczta dla zmysłów i ducha”

Przekroczyliśmy 10 tys. uczestników! Nasza akcja „Zostań wege na 30 dni!” wciąż trwa. Zapraszamy wszystkich niezdecydowanych do podjęcia wyzwania! Dlaczego warto spróbować i zostać wegetarianinem na 30 dni? Przeczytajcie o tym tutaj. Zapisując się do nas (tutaj) przez kolejne 30 dni będziecie otrzymywać na swoją pocztę maile z przepisami, ciekawostkami, poradami praktycznymi i gotowymi wege jadłospisami. Wszystko za darmo! Nie zabraknie również konkursów. Dzisiaj nagroda wędruje do uczestniczki o pseudonimie „strawberryfieldsforever”. Gatulujemy!

Na zachętę porcja kolejnych komentarzy naszych dotychczasowych uczestników:

Genialna akcja, bez zastrzezen! :-)

Super akcja!Szkoda,ze wcześniej w niej nie uczestniczyłam. Naprawdę ludzie nie mają świadomości co przeżywają zwierzęta przed śmiercią. Słyszę ataki,że Ja jestem nienormalna bo jem „trawę”.Dziękuje Wam bo daliście mi wiedzę-broń dzięki której propaguje wege
Idea sama w sobie cudna, choć wydaję mi się, że trzeba w niej nieco więcej surowej, smutnej prawdy i uświadomienia, że nie tylko mówiącym gorylom należy się szacunek… choć może się mylę?
dla mnie bomba:-) uczta dla zmysłów i ducha-będę polecać dalej
od początku roku praktycznie ograniczyłam spożywanie mięsa, nie wiedziałam jednak jak w pełni zmienić sposób żywienia. Akcja „zostań wege” bardzo mi w tym pomogła. o akcji dowiedziałam się z wywiadu z Mają Ostaszewską. Dziękuję!
dziękuję za pomoc. dzięki mejlom od was i odliczaniu tych 30 dni szybko zleciał mi czas i stałam się wegetarianką jakbym zawsze nią była :)
Od małego byłam mięsożerna, aż któregoś razu mięso przestało mi smakować. Jestem nastolatką, więc będąc na garnuszku rodziców musiałam (ku mojej rozpaczy) je jeść. Nie czułam się z tym dobrze, ale nic nie mogłam zrobić, bo „co to za obiad bez mięsa?”, „potrzebne jest do rozwijania się”, „ma dużo żelaza”. Mój ostry spadek wagi to również „skutek unikania mięsa jak ognia”. Ze ślinotokiem przeglądałam wege blogi i marzyłam o byciu weganka. W ten sposób natrafiłam na waszą akcję i postanowiłam spróbować. I się zaczęło! Mimo sprzeciwu rodziców i otoczenia („masz przytyć, nie schudnąć) z dnia na dzień zamieniałam nudne kotlety z ziemniakami na kolorowy talerz różności. Zaczęłam cieszyć się z jedzenia i przybrałam (lekko, bo lekko) na wadze. Czuję się świetnie i co najważniejsze zwiększyłam swoją świadomość. Nie wiem czy uda mi się być 100% wegetarianką teraz, mieszkając z rodzicami, ale po wyfrunięciu z gniazda nie zamierzam jeść nic co żyło i cieszyło się z życia (lub nie miało takiej szansy). Dziękuję.
Każdego dnia bardzo chętnie czytałem wszystko, co Akcja miała do zaoferowania. Wiele wzruszenia i radości wywołały u mnie opowieści o tych świnkach i gorylach (w zasadzie to ściągnąłem cały film o Koko), kolejny raz przekonałem się o tym, jak bardzo cudowne są zwierzęta. Może warto pomyśleć też o przepisach dla osób, które nie lubią gotować, za to lubią smaczności… ;) Wszelkie informacje, każda poszczególna literka Akcji – to świetna sprawa dla kogoś, kto już jedną nogą stał w świecie wegetarianizmu. Akcja pokazuje, jak porzucić niektóre wątpliwości i jak z pewnością siebie stać się wege.
Witam. Zawsze chciałam być wege ale w bardzo mięsnej rodzinie(warzywka tylko jako surówka do niedzielnego obiadu) przegrałam walkę po 2tyg. Teraz sama gotuje obiady. Próbowałam najpierw wyeliminować czworonogi,potem kurczaki.3 mies temu postanowiłam-koniec z mięsem ale Zdarzało mi się raz w miesiącu zjeść rybę(wyłącznie dla zdrowia bo tak nakazał lekarz mojej znajomej”wegetariance”).Po 2 miesiącach zapisałam się do waszego programu. Zostałam prawdziwą wegetarianką. Uświadomiliście mi w jakiej niewiedzy żyłam. Teraz wiem,że chów przemysłowy funduję zwierzętom okrutne życie,przedtem tak nie myślałam. Teraz wiem,że moim celem jest weganizm. Wiem,nie od razu z mięsożercy zmienię się w wegankę ale staram się jak najwięcej wiedzy wchłonąć i wtedy całkowicie zmienić swoje życie. Daliście mi broń do ręki te wiedzę którą mogę się bronić mięsożercami. Już mnie nie zagną tekstem”że przecież mamy kły”. Mam wiedzę i mogę się bronić,a nawet przekonywać do swoich racji. Myślę,że jeszcze długo będą się śmiali,”jem tylko trawę” ale teraz mam siłę i wiarę,że to co robię ma sens. Nałogowo przeglądam wszystkie wege strony i forum. Z niecierpliwością czekałam na wasze maile więc będzie mi ich brakować. Zmieniłam swoje nastawienie i swoje życie,nauczyłam się bronić i walczyć o zwierzęta i za to Wam ogromnie dziękuję. R
Akcja jest bardzo pożyteczna i wiele uczy, ciesze się, że wzięłam w niej udział.
Do wzięcia udziału w programie namówiła mnie koleżanka, która była już od kilku miesięcy wegetarianką. Na początku zastanawiałam się, czy wegetariańskie jedzenie będzie mi smakować. Kilka lat temu próbowałam różnych potraw z soją i niestety ale nie przypadły mi do gustu. Jednak stwierdziłam, że spróbuję. Nie żałuję tej decyzji. Jedzenie okazało się wspaniałe i przede wszystkim smaczne. Smak zmienił mi się przez te kilka lat, dzięki czemu produkty sojowe są jednymi z moich ulubionych. Obawiałam się, że dużo czasu będzie zajmowało mi przygotowanie posiłków, ponieważ jestem jedyną osobą w domu, która jest wege. Znalazłam kilka przepisów i okazały się one dosyć proste. Najczęściej przygotowuję sobie warzywne zapiekanki lub kotlety sojowe pod różnymi postaciami. Na tej diecie czuję się idealnie. Bałam się, że mogę być osłabiona lub będzie mi brakowało mięsa. Okazało się jednak, że wszystko jest w najlepszym porządku i nie czuję ochoty na potrawy mięsne. Zauważyłam, że mam większą ochotę na czekoladę, ale staram się z tym walczyć :)
Wegetarianizm to była świetna decyzja i na pewno długo pozostanę jego zwolenniczką.
Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares