„Polecam wszystkim – niczego nie tracicie, możecie tylko zyskać”

Akcja Zostań wege na 30 dni trwa nadal! Mamy też wyniki naszego ostatniego konkursu.

Paczka smakołyków sponsorowana przez firmę Sys wędruje do Sandry Kowalskiej. Gratulujemy!

Wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą czy warto spróbować swoich sił w naszym programie o zostać wegetarianinem na 30 dni zapraszamy do lektury najnowszych komentarzy dotychczasowych uczestników. Po więcej wejdźcie tutaj.

Jak zacząć swoją przygodę z wegetarianizmem? Wystarczy wejść na www.zostanwege.pl i dopisać się do formularza. Wegetarianizm jeszcze nigdy nie był tak prosty!

Dzieki akcji przeszlam z wegetarianizmu na weganizm.Jestem weganką 8 miesięcy i czyję się świetnie, jak nigdy dotąd. Wreszcie żyję, z czystym sumieniem, że żadne zwierzę przeze mnie nie cierpi.Razem ze mną na weganizm przeszedł mój mąż i tak razem trwamy.

Bardzo fajna akcja, w pełni popieram i mam nadzieję, że z czasem coraz więcej ludzi przekona się do diety wegetariańskiej. Bardzo ciekawe informacje, praktyczne porady i odnośniki.

Juz od dawna przymierzalam sie do porzucenia miesa. Nigdy nie bylam jego wielka fanka. Prawde powiedziawszy uwielbiam ryby i rozstanie z nimi napawalo mnie lekiem. Napotkalam pare razy na Wasza akcje w Internecie i doszlam do wniosku,z sprobuje-to tylko miesiac. Brakowalo mi ryb i nabialu,ale tylko przez dwa tyg.,nawet brak slodyczy przestal mi doskwierac. Moze to swiadomosc,ze.robie cos dobrego ulatwiala mi przejscie na inny tryb odzywiania. Informacje,przepisy,ciekawostki-wszystko okazalo sie niezwykle przydatne,a po obejrzeniu filmu Ziemianie wszystko stalo sie jasne i oczywiste i to nie tylko dla mnie,bo takze mojego brata-naczelnego miesozercy-zwyczajnie stwierdzil,ze od dzis nie je miesa i trzyma sie tego,a szybkie i proste przepisy ulatwiaja wszystkim domownikom zycie. Za jakis czas napewno zostane weganka,na razie piecalowicie sprawdzam miejsce pochodzenia jaj,a krowie mleko zamienilam na rownie dobre sojowe. Polecam wszystkim-niczego nie tracicie,mozecie tylko zyskac.

Akcja świetna i jak najbardziej potrzebna… tylko czemu tak krótka? :( Będzie mi brakowało Waszych codziennych maili <3

Witam, od kilku dni jestem w programie zostań wege na 30 dni, cały projekt bardzo mi się podoba, od dawno fascynował mnie wegetarianizm ale zawsze miałam wrażenie, że mam za mało wiedzy i bałam sie narobić sobie szkód. Dzieki Wam w mojej głowie wszystko się rozjaśnia, bardzo podobają mi się a przede wszystkim smakują wasze przepisy

Nie żałuję, że wzięłam udział w akcji ‚zostań wege na 30 dni’. Już kilka razy chciałam przejść na wegetarianizm, ale nie udawało mi się to gdyż nie wiedziałam czym zastępować składniki znajdujące się w mięsie. Ta akcja odmieniła moje życie jak i spojrzenie na świat inaczej. Wegetarianką nie zostanę na jedyne 30 dni lecz na wiele dłużej. Szkoda, że ta 30 dni tak szybko minęło, będzie mi brakowało codziennych e-maili. Dziękuję!

Hej! Chcę bardzo serdecznie podziękować za pomoc i rady które dawaliście mi przez ten miesiąc.  Aż żałuję, że to już koniec… :( Byliście bardzo pomocni i dzięki Wam wegetarianizm stał się i dla mnie nowym sposobem na życie. Już nie mam zamiaru wracać do „tradycyjnej” (czyt. mięsnej…) diety! DZIĘKUJĘ !

W połowie stycznia tego roku przypomniałam sobie o Waszej akcji „Zostań wege na 30 dni”. Nie mam pojęcia dlaczego akurat teraz podjęłam jakieś kroki bo już od dawna zastanawiałam się nad tym i wydawało mi się to ciekawym eksperymentem. Prawdopodobnie trochę lenistwo, mamine obiadki i zupełny brak obycia w kuchni spowodował, że odkładałam to cały czas na kiedy indziej. W końcu jakiegoś zupełnie przypadkowego dnia ogłosiłam wszystkim: „na jakiś czas przestaję jeść mięso, zobaczymy ile wytrzymam”. Najgorszy był pierwszy tydzień – zupełny brak pomysłów, błądzenie między pokojem a lodówką. Jadłam to co przygotowała mama, pomijając mięso w związku z czym ciągle czułam się nienajedzona. Z braku laku podjadałam czipsy, frytki, pikantne orzeszki. Następny tydzień minął mi pod hasłem mrożonek: odgrzewane pierogi ruskie zjadłam na obiad chyba trzykrotnie, do tego mrożona pizza z trzema serami i wielkie zmartwienia dotyczące wejścia na wagę. Dopiero w trzecim tygodniu wykazałam się inwencją i zrobiłam (z ostrożności zapraszając do pomocy przyjaciółkę) naleśniki ze szpinakiem i serem feta – PYSZNE! Nie będę pisać bajek i udawać, że nie tknęłam już produktów z zamrażarki ponieważ brak czasu nie pozawala mi na przesiadywanie w kuchni, a portfel z którego kożystam nie dość, że nie jest mój, to nie jest portfelem bez dna. Ekonomiczność nie pozwala na codzienne gotowanie w domu dwóch obiadów. Mimo to zmieniło się moje podejście – zaczęłam szukać, odnajdywać i dużo chętniej patrzeć na gotowanie. Zostało ustalone, że co tydzień jednego dnia robię jarski obiad dla całej rodziny co daje mi możliwość odkrywania i uczenia się nowych rzeczy (ach, ta soczewica po indyjsku! mój nowy numer jeden na talerzu). Gdy wiem, że będę musiała zjeść coś na mieście to wcześniej szukam ciekawych miejsc, a nie biegam po centrum z zegarkiem w ręku denerwując się że nie mogę znaleźć nic dla siebie. Podczas zakupów w sklepie, uważniej rozglądam się za nowymi produktami zamiast brać „to co zawsze”. To świetne zmiany, które wprowadziłam dzięki Waszej akcji i które na pewno będę praktykować mimo że 30 dni już dawno minęło. Faktycznie przez dwa ostatnie tygodnie moich 30 dni wcale nie brakowało mi mięsa i do dzisiaj nadal mi go nie brakuje :)
Dzięki za wszystko, było warto!

Jesteście super! ;)

Moja przygoda rozpoczęła się wraz z zobaczeniem ogłoszenia na stronie biokurier. Tak sobie pomyślałam, ze byłby  to dobry sposób aby jeszcze bardzie zagłębić się w tematykę wegetariańską. Wraz z nimi tak ustalić sobie menu aby dostarczać każdego dnia wszelkie niezbędne witaminy i mikroelementy. aby na nowo zacząć gotować, tworzyć niezwykłe potrawy i nieć przy tym dobrą zabawę.

Moja przygoda z wegetarianizmem rozpoczęła się 18 dni temu.
Pewnego dnia uznałam że muszę baczniej przyjrzeć się temu co jem, a po obejrzeniu filmu „Earthlings” uznałam że mięsa z pewnością już nie ruszę.
Zapisałam się więc do akcji „Zostań wege na 30dni” i rozpoczęłam swą przygodę z dietą wegetariańską. Swoje zmagania kulinarne opisuję dzień po dniu na blogu: http://wegemena.blogspot.com/
Wcześniej męczyły mnie wzdęcia, bóle brzucha, problemy trawienne… teraz jak ręką odjął. Jestem pewna że moja przygoda z wegetarianizmem nie zakończy się po zakończeniu 30-dniowej akcji.. lecz stanie sie ona sposobem na życie. Wasza pomoc, jaką przekazujecie w codziennych mailach jest nieoceniona. Masa przepisów, kopalnia informacji i zwierzofakty pozwoliły mi poszerzyć wiedzę na temat wegetarianizmu.
Jestem w zachwycie codziennie odkrywając nowe przepisy na nowe potrawy których nigdy wcześniej nie jadałam. Wstyd przyznać, ale należałam do całej masy ludności która na obiad zjada tradycyjnego schabowego z ziemniakami i kapustą. Ze zdumieniem odkryłam ze jest coś takiego jak kasza jaglana, quinoa, polenta… że mozna zrobić niezwykły mus z awokado (którego nigdy wczesniej nie jadłam)… że z ciecierzycy czy soczewicy mozna przygotować zachwycajace kotlety, pieczenie, pasztety… Jestem tak zachwycona, ze wciąż rozwijam się kulinarnie:) A to wszystko dzięki Wam!
Serdecznie Wam dziękuję za akcję!

Szczerze mówiąc, już od dziecka nie ciągnęło mnie to mięsa. Wprawdzie pochodzę z rodziny, w której bez mięsa nie ma obiadu, ale gdy miałam możliwość, zawsze wybierałam potrawy bezmięsne. Zresztą dość wcześnie zainteresowałam się gotowaniem i eksperymentowałam z różnymi potrawami. Nie lubiłam przyrządzać mięsa z prostej przyczyny – ,,brzydziłam się” go dotykać. Nigdy jednak oficjalnie nie zdecydowałam się na wegetarianizm.  Do czasu aż zobaczyłam inofrmacje o waszej akcji :)
Z ciekawością wzięłam w niej udział, chciałam zobaczyć, czy dam radę wytrzymać miesiąć aboslutnie bezmięśnie. I co się okazało? To była chyba najlepsza decyzja w moim życiu! :) Czuję sie dużo lepiej -zarówno fizycznie jak i psychicznie. Wiem, że nikogo nie krzywdzę i to zdecydowanie przekłada się na moje samopoczucie. Czuję się lżejsza, spokojniejsza, zrelaksowana. Ogólnie – same plusy! Moje wegetariańskie marzenie? Przekonać choć jedną osobę do rezygnacji z mięsa! Kilkoro moich znajomych z ciekawością próbuje wegetariańskich potraw, więc jestem na dobrej drodze :)

Dziękuję Wam za tę akcję.

Pierwszy mój posiłek objęty tą akcją to hot-dog z ketchupem. Cała moja rodzina zajadała prawdziwe hot-dogi, ale ja postanowiłam przejść na jasną stronę mocy :) Znajomi reagowali na to różnie, ale przyzwyczaili się do zamówień typu ‚prosimy o pół pizzy bez mięsa’ :D Na początku nie było łatwo, na każdym kroku spotykało mnie danie mięsne, jednak po jakimś czasie zaczęło mnie to odrzucać, za każdym razem myślałam o zwierzęciu i jego mękach. Teraz nie mam z tym żadnego problemu, nie wyobrażam sobie obiadowego talerza, na który zamiast warzyw jest wielki kotlet schabowy, to po prostu nie w moim stylu. Warzywa to moi przyjaciele, poprawiają nastrój i dodają energii. Dzięki tej akcji i mojej decyzji moja rodzina także ograniczyła spożywanie mięsa w daniach, coraz częściej w naszym domu pojawiają się posiłki adekwatne do jadłospisu obu stron i nikt nie narzeka na brak mięsnego białka, wszyscy są uśmiechnięci i zadowoleni. Jestem dumna z mojej decyzji i nie wyobrażam sobie innej diety. Dziękuje!

Witam, ja o akcji „zostań wege na 30 dni” dowiedziałam się z telewizji. Od zawsze byłam wrażliwa na punkcie zwierząt i nie jadłam dużych ilości mięsa, ze względu na to, że jedzenie produktów mięsnych wywoływało we mnie swoiste poczucie winy. Dopóki jadłam „bezmyślnie”, nie skupiając się na tym co jem – nie było problemu, ale kiedy uświadomiłam sobie co tak naprawdę leży na moim talerzu, to od razu rezygnowałam z posiłku. O akcji dowiedziałam się z programu śniadaniowego, w którym przedstawiciel akcji opowiadał o jej szczegółach. Następnie weszłam na stronę podaną w programie i dokładnie przeczytałam o konsekwencjach jakie niesie za sobą jedzenie mięsa, jak i jego niejedzenie. Ta akcja była punktem zwrotnym w moim życiu, ponieważ od razu stwierdziłam, że to już jest najwyższy czas na rezygnację z tego produktu w moim codziennym menu. Od 14 stycznia 2012 roku nie jem mięsa i jestem bardzo szczęśliwa i dumna z siebie. Żałuję, że nie zdecydowałam się na ten krok wcześniej. Faktycznie trudniej jest stworzyć ciekawą dietę bezmięsną, jeśli ktoś nie lubi bądź nie ma czasu na ambitne gotowanie, jednak dla mnie to nie jest problem, dlatego że ja, jak już wcześniej wspominałam, nigdy nie jadłam często produktów mięsnych, więc w moim życiu nie zmieniło się zbyt wiele. Uwielbiam warzywa, więc nadal jem smacznie i na dodatek zdrowo. Nie wiem ile jest takich osób jak ja, które dzięki tej akcji zdecydowały się na odejście od diety mięsnej na dłużej niż tytułowe 30 dni, ale mam nadzieję, że jest ich jak najwięcej, ponieważ może spadek popytu na mięso spowoduje, że ilość zabijanych w rzeźniach zwierząt zmaleje. A przecież liczy się nawet jedna uratowana krowa czy świnka. To świetnie, że wegetarianizm nabiera na sile. Jestem dumną wegetarianką, która ani przez jeden dzień nie pożałowała swojej decyzji. Wielu zagorzałych miłośników mięsa często pyta mnie, czy nigdy nie zatęskniłam za mięsem, np. kiedy czuję świetny aromat przygotowywanego obiadu w domu ( ponieważ w moim domu nadal jada się mięso), jednak wydaje mi się, że ja do tej decyzji nie zmusiłam się, więc kompletnie nie mam problemu z jakąś „tęsknotą” za mięsem. W mojej sytuacji trudne jest to, że wszyscy w moim otoczeniu jedzą mięso, nawet mój chłopak, który twierdzi, że nie jest w stanie zrezygnować kompletnie z mięsa, ponieważ jest wychowany w rodzinie, która zjada mięso codziennie obowiązkowa. Jednak moim osobistym sukcesem jest już to, że ograniczył jego spożywanie i nie jest mu z tym źle, że ja mięsa nie przyrządzam. Już dziś wiem, że chciałabym, aby moje dziecko nie spożywało mięsa, jeśli dorośnie i zdecyduje, że chce to robić, to pewnie będzie to już jego decyzja, ale nie chcę zaszczepić w nim uwielbienia do mięsa, żeby właśnie później nie stwierdził, że nie może z niego zrezygnować, bo został tak wychowany. Jestem świadoma, że wychowywanie dziecka bez mięsa to będzie spore wyzwanie w naszym społeczeństwie, gdzie panuje opinia, że bez mięsa nie da się przeżyć, a co dopiero dziecko, ale postaram się stanąć na wysokości zadania. Akcja „zostań wege na 30 dni” zmieniła wiele w moim życiu. Dzięki wegetarianizmowi mam poczucie, że robię coś dla naszego świata, że moje małe istnienie nabiera większego znaczenia, ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy, że wegetarianizm przyczynia się także do poprawy środowiska naturalnego. Pragnę bardzo podziękować organizatorom akcji, gdyby nie ona, może nigdy nie zdecydowałabym się na ten krok.

Nie mam żadnych uwag. Cieszę się że mogłam uczestniczyć w tej akcji. :)

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares