„Edukując ludzi zmieniacie świat na lepsze”

shutterstock_130298990Co o naszej kampanii „Zostań wege na 30 dni„? mówią jej dotychczasowi uczestnicy? Przeczytajcie sami! Pozostałe opinie możecie znaleźć tutaj.

Jeśli i wy chcielibyście wziąć udział w naszej akcji ale nie jesteście pewni czy 30 dni nie jest dla was zbyt dużym wyzwaniem zapraszamy was również do udziału w kampanii „Bezmięsne poniedziałki„.

Czekają na was maile pełne ciekawostek, przepisów, porad praktycznych i interesujących odnośników. W akcji wzięło udział już prawie 20 tys. osób!

 

Akcję „zostań wege na 30dni” zobaczyłam przypadkiem. Powiedziałam: no dobra, spróbuję. To było w styczniu 2012. Podjęcie wyzwania było dla mnie pretekstem przed rodziną by całkowicie odstawić mięso, którego nigdy nie lubiłam a wciskano mi na siłę. Z 30 dniami było prościej pokazać, że jest tyle innych możliwości, tyle smaków. Ta akcja pozwoliła uwolnić mi się od mięsa. Dziękuje!

Akcja super, dziękuję :))
I już wiem, że zostanę wege na stałe.

Dziękuję za akcję, dzięki niej stałam się weganką i czuje że zostanę nią do końca życia .Moim celem do osiągnięcia za kilka lat jest pojechanie jako wolontariusz do Afryki i przy okazji promowanie weganizmu.Tymczasem w niedługim czasie, mam zamiar założyć na Facebooku stronę poświęconą zwierzętom „Wegan Art”.
Przed wzięciem udziału w akcji interesowałem się weganizmem, ale samej trudno było mi go wcielić w codzienność. Akcja ta pokazała mi w jakiej nieświadomości żyłam jedząc produkty odzwierzęce. Dzięki niej zaczęłam uważać zwierzęta za inteligentniejsze,świadome i zdolne do uczuć, nawet ryby, których cierpienia nie widziałam, tylko dlatego że nie potrafią wyrazić go krzykiem.
Ostatnio zauważyłam że wiele osób niestety nie chce wiedzieć, co wkłada do ust i wolą żyć w nieświadomości.

Akcja „zostań wege na 30 dni” zmieniła moje postrzeganie świata”. Do weganizmu mam zamiar zachęcić rodzinę  i kilku znajomych.

Szanowni Państwo, serdecznie dziękuje za wszystkie informacje, przepisy, ciekawostki, które pomogły mi podjąć decyzje, z którą nosiłam się od dawna.

Bardzo fajny newsletter, gratuluje pomysłu i realizacji.

Witam,
właśnie zrealizowałem wyzwanie – przez 30 dni byłem na diecie wegańskiej. Czuję się świetnie – fizycznie nic się nie zmieniło, ale psychicznie moja kondycja jest duuużo lepsza. Zachęcam wszystkich do podjęcia wyzwania! To naprawdę nie jest takie trudne (no, może poza pierwszymi zakupami spożywczymi, które wyglądają jednak trochę inaczej). A nie dość że jest łatwe, to i smaczne i zdrowe!Przyznaję, że ani razu nie skorzystałem z proponowanych przepisów, ale za niezwykle cenne i motywujące uważam sekcję „zwierzakofakty”. Naprawdę wiele można się z niej dowiedzieć, co tylko wspiera w wege wyzwaniu.
W moim przypadku koniec wyzwania „Zostań wege na 30 dni” splata się z końcem 2013 roku. Nie mam żadnego problemu z postanowieniem noworocznym – zostań wege na cały rok! A później już z rozpędu  – na całe życie. Zachęcam wszystkich – naszymi wyborami minimalizujemy krzywdę innych, podnosimy problem, a przy tym dbamy o nasze zdrowie.

Dzięki przepisom udało mi się przekonać część rodziny, że obiady wegańskie są pyszne i sycące.

To co robicie jest godne podziwu, edukując ludzi zmieniacie świat na lepsze. Bardzo Wam za to dziękuję.

W myślach zadawałam sobie pytanie: „Czym jeszcze mogą zaskoczyć wegetariankę z takim stażem?” Na szczęście człowiek uczy się całe życie i dzięki Wam poszerzyłam nieco swoje horyzonty. Dobrze, że większość przepisów, które podawaliście, nie była pracochłonna. Po powrocie z zajęć najczęściej byłam głodna jak wilk i nie miałam ochoty na marnowanie czasu przy garach. :) Dzięki nowym kulinarnym pomysłom pozbyłam się w kuchni rutyny, która powoli zaczynała mi dokuczać.
Pamiętam swoje początki i brak akceptacji znajomych, a nawet rodziny. Przez pierwszy rok większość rozmów schodziła na temat mojego żywienia. „To co ty jesz? Trawę?”, „Masz kły, to ich używaj.”, „Daję 100%, że Panna Soja nabawi się anemii.”, itd., itd… Chyba każdy początkujący wegetarianin to przechodził. Teraz zupełnie nie mam z tym problemu. Rodzina to zaakceptowała, a niektórzy znajomi są niezwykle ciekawi, jak ja to „wytrzymuję”. Jednak cytując niektóre przepisy na piękne, kolorowe i przede wszystkim pyszne dania rozwiewam ich wątpliwości co do jedzenia trawy i… tylko trawy. Jestem osobą niesamowicie aktywną i zapracowaną. Jednak nie mam trudności ze skupieniem, nauką czy uprawianiem sportu. Odnoszę ogromne sukcesy rangi ogólnopolskiej w karate i koreańskich sztukach walk. (…) Słucham swojego organizmu i wiem, kiedy czego potrzebuje, a to podstawa do tego, żeby cieszyć się doskonałym zdrowiem i życiem.

Witam,
Wasza akcja bardzo mi pomogła w przestawieniu się z tradycyjnej diety (czyli żarcia wszystkiego, a właściwie byle czego) na dietę roślinną. Chociaż przedtem zainspirowały mnie do tego książki: Rich Roll „Ukryta siła”, Scott Jurek „Jedz i biegaj” i wreszcie „Nowoczesne zasady odżywiania”. Szukałem jakiejś pomocy w internecie, no i trafiłem na Waszą akcję. Miałem wiele „ale”, ale w końcu pomyślałem, że na 30 dni mogę spróbować, jakoś przeżyję. No i przeżyłem i to całkiem nieźle :-) Nie zamierzam wracać do poprzedniego sposobu odżywiania! Muszę jeszcze „tylko” przekonać żonę ;-) Pozdrawiam i dziękuję za Waszą pomoc :-)

Dziękuję. Wspaniała akcja!

 

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares