Drugie oblicze delfinariów

Jednym z najgłośniejszych newsów ostatnich dni było morderstwo żyrafy w zoo w Kopenhadze. O tym dlaczego uważamy zoo za skompromitowaną instytucję pisaliśmy między innymi tutaj. Warto zadać sobie jednak pytanie, jak w kontekście powyższego incydentu, wygląda rzeczywistość zwierząt przetrzymywanych dziś w niewoli, nie tylko w zoo, ale także w parkach rozrywki czy delfinariach. Czy zwierzęta wystawiane na widok publiczny są dziś dla właścicieli czymś więcej niż jedynie środkiem do zwabiania turystów i zarabiania coraz większej liczby pieniędzy? W większości wypadków nie. Nawet jeśli właściciele ogrodów zoologicznych i parków rozrywki mówią inaczej.

W powszechnej świadomości społecznej utarło się przekonanie, że delfinaria to doskonała forma spędzenia czasu i unikalna możliwość interkacji z tak inteligentnymi zwierzętami jak delfiny. Plusy są obustronne ponieważ, wydawałoby się, prowadzący delfinaria zapewniają zwierzętom schronienie, zabawę i pożywienie. Niektórzy też, wciąż nabierają się na wieczny „uśmiech” delfinów, który wynika jednak jedynie z budowy anatomicznej zwierzęcia, a nie rzeczywistego okazywania radości.

Inni zwracają uwagę na plusy jakie przynosi delfinoterapia. Przynosi ulgę zwłaszcza chorym dzieciom i pomaga im w walce z chorobą. Podobno. Podobno, bo prowadzący delfinaria bardzo chętnie powołujący się na badania naukowe w rzeczywistości przedstawiają jedynie zapis pojedyńczych obserwacji bez odpowiedniego zaplecza metodologicznego. W przypadku pozytywnych wyników delfinoterapii pomijane jest znaczenie efektu placebo i wielu innych elementów sprzyjających terapii, poza obecnością samego delfina.

Dr Betsy Smith była jedną z pionierek badań nad wykorzystaniem delfinów w procesie leczenia autyzmu u dzieci. Jej pierwsze prace, sprzed blisko 30 lat często przywoływane są jako argument za utrzymaniem delfinariów. Niewiele osób pamięta, że w 2003 roku dr Smith zweryfikowała swoje stanowisko na podstawie wyników współczesnych badań. Jak sama mówi:

Jest to raczej cyniczna i oszukańcza praktyka właścicieli  delfinariów i organizatorów wszelkiego typu programów pływania z delfinami.  Niektórzy certyfikowani terapeuci, nie mający jakiejkolwiek wiedzy o delfinach, pobierają wygórowane opłaty za leczenie, które z powodzeniem można prowadzić bez tych zwierząt (…)
W pewnym momencie musiałam zadać sobie pytanie – czy mamy prawo więzić delfiny, które są dzikimi i bardzo wrażliwymi zwierzętami. I kiedy upewniłam się, że istnieje wiele skutecznych terapii, łącznie z różnymi formami efektywnych terapii wykorzystującymi udomowione zwierzęta, wiedziałam już, że muszę skończyć swoje badania.  Po głębokim przemyśleniu sprawy zdecydowałam się zakończyć w 1992 r. wszelkie badania i praktykę dotyczącą terapii z udziałem delfinów.

Delfiny to dzikie zwierzęta. Ponad 50% z nich trafia do delfinariów i ośrodków delfinoterapii często wyłapywane na wolności. Proceder ten opisuje między innymi głośny film  „The Cove”. Delfiny transportowane są w małych basenach – zagrodach. W 2003 roku kilka delfinów nie przeżyło samego transportu do delfinariów. Badania z 2005 roku wskazują na traumę i urazy psychiczne jakich doznają delfiny podczas odławiania i transportu.

Oczywiście właściciele delfinariów będą starali się tuszować prawdę. W 2008 roku w Dubaju otworzono kolejne delfinarium. Wbrew zapewnieniom właściciela, dochodzenie ekspertów z CITES potwierdziło fakt, że delfiny nie urodziły się w niewoli, a zostały wcześniej odłowione ze swojego naturalnego środowiska. To nie był wyjątek.

Miejsce dzikich zwierząt jest w ich naturalnym środowisku. Odbierania im wolności nie usprawiedliwiają żadne ludzkie kaprysy.

Żadne akwarium, żaden basen, jakkolwiek byłby przestronny, nie zapewni warunków oddających środowisko morskie. I żaden delfin, zamieszkujący taki zbiornik, nie będzie w stanie funkcjonować w nim normalnie.

 Jacques Yves Cousteau – najsłynniejszy odkrywca i badacz podmorskiego świata

Polecane linki:
czydelfinoterapia.pl
delfinaria.pl

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares