„Wegańskie przepisy są niewiarygodnie proste i szybkie”

Zapraszamy Was do zapoznania się z kolejną opinią jednej z uczestniczek naszej kampanii „Zostań Wege na 30 dni!”. Jeśli próbujesz przejść na wegetarianizm ale nie wiesz jak się za to zabrać, gdzie szukać informacji i komu wierzyć wejdź na zostanwege.pl i weź udział w akcji!

shutterstock_147936014

Przede wszystkim chciałabym serdecznie podziękować osobom redagującym wszystkie materiały zawarte w mailach. Kompletny, pomocny zestaw informacji, linki, proste przepisy i fakty, do których mimo siedmiu lat wegetarianizmu nigdy się nie dokopałam.

Bo wegetarianką jestem od liceum, kiedy to w końcu mogłam stanowić sama o sobie i nie musiałam słuchać mamy w kwestii żywienia, o którym nie ma ona zielonego pojęcia. Jednak z ciekawości wzięłam udział w akcji i zaskoczyłam się strasznie pozytywnie. Od dłuższego czasu planowałam pójść krok dalej i przejść na weganizm. Głównie z racji nietolerancji laktozy i uczulenia na nabiał. Cała akcja, zwierzofakty i informacje o suplementacji nie tylko dostarczyły mi nowych powodów do przejścia na dietę roślinną uświadamiając, że krzywda zwierząt to nie tylko ich zjadanie, ale głównie wszelakie formy hodowli – czy to na futra, czy na jajka czy na ser, który – zdawało mi się – uwielbiam.

Dostarczyła też informacji o błędach osób przechodzących na weganizm, które z pewnością bym popełniła. Chodzi mi głównie o suplementację witaminą b12, której niedobory zawsze wyobrażałam sobie mgliście jako lekkie osłabienie, jak jej nie biorę od roku. Uprawiam sport. Ćwiczę siłowo, pływam, jeżdżę rowerem. Próbom przejścia na weganizm zawsze towarzyszyły lżejsze treningi. W ostatnim miesiącu nie daję sobie taryfy ulgowej w postaci ‚ubogiej’ diety. bo już wiem, że jest pełnowartościowa, a nawet bogatsza, niż ta, którą wybierałam jako wegetarianka – mięso w sałatce zastępując soją, jajkiem lub serem.

Teraz zaczęłam gotować naprawdę. Ja – kuchenna ofiara losu przypalająca niegdyś kotlety sojowe z paczki – kupiłam wegetariańską książkę kucharską z przepisami łatwymi do modyfikacji, bo nie zawierającymi mleka i jajek. Korzystam z przepisów z newsletter’a, wszystkie maile zachowałam i będę wracać. Nie tylko dlatego, że jedzenie jest wegańskie, zgodne z moimi poglądami i pełne witamin. Nie tylko dlatego, że jest pyszne. Nie dlatego, że najadam się tymi roślinnymi frykasami do tego stopnia, że mam siłę pójść na duże zakupy, zrobić trening i iść na rower. Wegańskie przepisy są niewiarygodnie proste i szybkie. Ok, większość, czyli te, których się tykam na początku przygody. Ale mam wrażenie, że dzięki nim powoli oswajam się z kuchnią i przygotowywanie potraw nie jest dla mnie męką. Zupa minestrone, falafel, wariacje dań z kaszą. Największe wyzwanie przede mną – obiecałam swoim mięsożernym siostrom, że zrobię im pyszną pizzę wegańską.

Ale i tak za największy sukces waszej akcji uważam nie swój weganizm, ale fakt, że dwie osóbki po usłyszeniu kilku faktów i obejrzeniu filmików na stronie vivy próbują wege.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam, ale musiałam podzielić się swoją radochą, że kolejna mała cegiełka została dołożona i oto kolejna osoba dołączyła do tych, którzy próbują coś zmienić.

Dziękuję jeszcze raz za to, co przygotowaliście i co robicie na co dzień.

Marysia

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares