Czy kury z chowu klatkowego są szczęśliwe?

W związku z nagraniem Stowarzyszenia Otwarte Klatki, które zarejestrowało tragiczną sytuację polskich kur niosek w jednej z ferm powróciła dyskusja nad kwestią dobrostanu zwierząt. Jakie jajka wybierać? Te oznaczone numerem 3,2, a może 1? A może w ogóle jajka nie są nam do niczego potrzebne? Niezależnie od prywatnych refleksji hodowcy znowu poczuli się zagrożeni.

Źródło: jakonetoznosza.pl

Niektórzy próbują się bronić w artykule opublikowanym ostatnio w serwisie natemat.pl, w którym to „Hodowca kur i naukowcy ujawniają marketingową ekościemę”. Co to za ekościema? Przyjrzyjmy się bliżej zaprezentowanym argumentom.

Szczęśliwe kury to wymysł ekologów i nawiedzonych obrońców zwierząt, podchwycony przez specjalistów od marketingu. Tak naprawdę jajka nie różnią się składem.

Mówimy o szczęśliwych kurach czy składzie jajek? Jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Widać jednak zdaniem autora artykułu jedno wynika z drugiego.

Nie wiadomo, która kura jest szczęśliwsza. Te podwórkowe muszą przecież walczyć o pożywienie z innymi. Muszą tez obawiać się jastrzębi, lisów i kun. Kura w klatce ma ciasno, ale ciepło. Czystą wodę i pełnoporcjową karmę ma pod dziobem. Może to jej lepiej się żyje.

Doskonale wiadomo, która kura jest szczęśliwsza. „Podwórkowe” kury nie wykazują objawów stereotypii i kanibalizmu, które są reakcją na ogromny stres. Przeglądając video Otwartych Klatek nie sposób odnaleźć żadnej czystej wody. Widać za to martwe zwierzęta i klatki pokryte odchodami.

Jeżeli autor tekstu uważa, że ciepło i czyta woda, nawet podawana w klatce jest lepsza niż domniemany stres wynikający z życia na wolności zawsze może zgłosić się do najbliższego więzienia. Czysta woda i pełnoporcjowa karma zapewnione!

Dodaje, że mówić o zaletach jaj kur zagrodowych, to tak jakby przekonywać, że ludzie będą zdrowsi, gdy piją wodę z kałuży i myją się w deszczu.

Obrońcy zwierząt nie mówią o zaletach jakichkolwiek jaj, skupiamy się na życiu kur niosek i z tej perspektywy oceniamy daną hodowlę.

Znoszenie jaj to nie wyścigi konne, gdzie bicie pejczem może zmusić do szybszego biegu – mówi Piotr Lisiecki, wiceprezes Krajowej Izby Producentów i Pasz w Poznaniu.

Skoro tak, jak to jest możliwe, że współczesne kury z chowu klatkowego „produkują” kilkadziesiąt razy więcej jaj niż w swoim naturalnym środowisku?

Kury zwane „szczęśliwymi” znoszą o połowę mniej jaj niż te z kurników, co oznacza, że to te drugie mają doskonałe warunki bytowania – mówi dalej Lisiecki.

Mamy odpowiedź! To ze szczęścia! Pan Lisiecki nawet nie zająknął się o manipulacjach w hodowli, które mają maksymalizować „produkcję” jaj. Manipulacjach związanych z oświetleniem, manipulacjach genetycznych, porcjowaniu żywności itp. Pan Lisiecki wyraźnie nie odróżnia sytuacji patologicznej, w której kura staje się maszyną produkcyjną, od normy, w której zwierzęta, nie poddane ludzkiej presji, wracają do naturalnych biologicznie zachowań rozrodczych swojego gatunku.

Hodowcy rzucają na stół badania naukowe. Wartość odżywcza jaj zależy od optymalnego żywienia kur

Po raz kolejny przypominamy – nie chcemy rozmawiać o jajkach, tylko o kurach.

Jaja z klatki są bardzo dobre, zdrowe i należy ich jeść bardzo dużo ze względu na ich wartość odżywczą. Pod względem higienicznym są lepsze od produkowanych w systemach ekstensywnych.

„Bardzo dużo” – trudno o bardziej nachalną propagandę hodowców.

5 groszy w cenie jajka to koszt samej kury. Nioska kosztuje 15 zł, kura w swoim życiu znosi zazwyczaj około 300 jaj. Kura przez 18-19 dni z rzędu znosi jaja, a 20-ego odpoczywa. Kiedy jej wydajność spada trafia do ubojni na rosół i mięso. Kolejny składnik ceny jaja, to prąd do ogrzania, oświetlenia i wentylowania kurnika: 6-7 groszy. Około 10 groszy to koszt codziennej porcji karmy dla kury. Są jeszcze pensje pracowników, koszty finansowania fermy. W sumie wyprodukowanie jednego jaja kosztuję hodowcę około 25-30 groszy.

Nikt nie zapytał o koszt jaki ponosi kura… przypomnijmy – ten koszt to cierpienie i śmierć. Na ile gorszy przeliczą je hodowcy?

Jeśli ktoś przekonuje nas, że ze względu na los kur powinniśmy kupować jajka za ponad 1 zł to znaczy, że próbuje wmówić nam wyrzuty sumienia wraz z wysokim rachunkiem za ich złagodzenie – mówi Rafał Ratajczak.

Parafrazując – ktoś próbuje wmówić nam, że kury w chowie klatkowym są szczęśliwe i zadbane, a idealny konsument nigdy nie powinien mieć wyrzutów sumienia. Kto da się na to nabrać?

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares