„Dziennikarka” pracująca dla hodowcy norek udaje, że nie umie czytać ze zrozumieniem

Ewa Zajączkowska nie ustaje w atakach na naszą Fundację. Wcześniej znana była m.in. z trailera do filmu, który nota bene nadal nie powstał. Do wystąpienia w nim pani podająca się za dziennikarkę zaprosiła osoby skazane za znęcanie nad zwierzętami, mające postawione zarzuty przez prokuratora i/lub niepoczytalne.

Tym razem Ewa Zajączkowska odkryła (i napisała to na portalu należącym do hodowcy norek), że… organizacja pożytku publicznego organizuje zbiórki środków pieniężnych. Swoje dzieło zatytułowała zresztą >>”Viva!” żebrze o pieniądze na spłatę długów! Tymczasem na koncie milionowe zyski…”<<.

„Dziennikarka” dziwi się, że organizacja pozarządowa statutowo zajmująca się ochroną zwierząt zbiera pieniądze od darczyńców i nazywa to żebraniem. Być może pani Ewa nie zorientowała się jeszcze, że istnieją organizacje charytatywne, które ratują zwierzęta i są ludzie, którzy wspierają te organizacje swoimi czasem lub pieniędzmi. Tak to po prostu działa. Na szczęście nie każdy człowiek musi pracować za pieniądze branży zabijającej dziesięć milionów zwierząt rocznie. Nieudolne próby przekonywania ludzi, że to właśnie organizacje działające dla dobra zwierząt mają tajemnicze i niejasne intencje, a obdzieranie zwierząt z futra po to, aby zarobić na tym pieniądze, jest działalnością niemalże patriotyczną, mającą budzić podziw i dumę, budzi sprzeciw i głęboki niesmak.

Po raz kolejny Ewa Zajączkowska podaje informację o „wielomilionowych zyskach” na koncie Fundacji. Tłumaczyliśmy jej wielokrotnie (jak widać wciąż nieskutecznie) że “zysk” w przypadku fundacji to nie jest kwota dzielona na koniec roku między udziałowców/akcjonariuszy/zarząd/radę, lecz jest kwotą trafiającą na konta Fundacji i przeznaczaną na ochronę zwierząt w kolejnym roku! Przy dużej skali działalności Fundacji czy chociażby biorąc pod uwagę fakt, że środki z 1% trafiają do organizacji w drugiej połowie roku, na kontach księgowych pojawiają się środki, które są stopniowo wydawane w kolejnych miesiącach. Fundacja wydaje 100% środków na cele statutowe. Zysk naszej fundacji jest więc zyskiem zwierząt. Autorka nie musi nam wierzyć – wystarczy, że przeczyta np. ten artykuł.

W swoim tekście pani Zajączkowska nie zająknęła się oczywiście o tym, że w rocznych sprawozdaniach finansowych poza wysokością zebranych kwot znajdują się także informacje, na co Fundacja wydała owe środki/zyski. Ewa Zajączkowska przemilczała też ten prosty fakt, że w ramach Vivy! działa kilkadziesiąt grup lokalnych, które dysponują dedykowanymi rachunkami bankowymi i zbierają środki na pomoc różnym zwierzętom, które mają pod opieką (również 1% podatku z własnym celem szczegółowym). Liczby przemilczane przez panią Ewę Zajączkowską to m.in. (fragment naszego sprawozdania za 2016 r.):

stat
Viva to również kilkanaście kampanii społecznych, akcji edukacyjnych i wydanych raportów oraz to, co prawdopodobnie najbardziej boli panią Ewę i jej mocodawców: zakaz chowu zwierząt z przeznaczeniem na futro w Polsce, który jeszcze nigdy w historii nie był tak blisko. Projekt nowelizacji jest w Sejmie i czeka na nadanie druku sejmowego. Fundacja pozyskała dla niego publiczne poparcie liderów dwóch największych partii oraz wielu posłów wszystkich opcji politycznych.

Albo pani „redaktor” nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie, licząc na to, że internauci poprzestaną na przeczytaniu tytułu/nagłówka i nie będą próbowali weryfikować podawanych przez panią Zajączkowską informacji. To nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem – to część kampanii dezinformacyjnej przygotowywanej przez sponsorowane przez hodowców norek podmioty. O jej przykładach możecie przeczytać w przygotowanej przez Vivę Czarnej Księdze manipulacji Futrzarskich, a o samym problemie ferm w raporcie.

W pełni rozumiemy, że pani Zajączkowska, pracując dla hodowcy norek, a także w swoim spocie dając możliwość swobodnej wypowiedzi osobom znęcającym się nad zwierzętami, może zwyczajnie nie rozumieć, na czym polega pomoc zwierzętom znajdującym się w potrzebie, bezdomnym czy tym skazanym na smutne życie w ciasnych klatkach.
Osoby o dobrym sercu, mające współczucie dla zwierząt, wciąż mocno zachęcamy do wsparcia grupy Viva Interwencje. Mamy nadzieję, że działalność osób pokroju pani Zajączkowskiej nie wygasi empatii i nie sprawi, że ktokolwiek zwątpi w pomoc, którą Viva! niesie zwierzętom: pomagam.pl/ratujinterwencje/

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares