Kim jesteśmy

Andrzej PazganBrat swojego brata, nikt nigdy nie wie, czy jest sobą czy swoim bratem. Weganin od dwóch lat, świadomie zwierzęcia w ustach nie miałem od sześciu (nawet Tołstojowi dorzucali mięsa do zupy, więc nigdy nie można być pewnym). Podobno jestem tym, który odżywia się zdrowo i o siebie dba - widać to szczególnie po moich podkrążonych oczach. Zasadniczo zajmuję się tym, co akurat zrobić trzeba, czyli wszystkim od pisania ulotek po ich dystrybucję. Obecnie moim głównym zajęciem jest wynajdowanie wymówek, które dały by mi dyspensę od pisania pracy magisterskiej - wychodzi całkiem nieźle. Maniakalnie zbieram książki oraz płyty z muzyką.

czarek_blogZwolennik twarożku z migdałów z ogórkiem kiszonym, sprawuje prawną opiekę nad dwójką futrzanych dzieci katowanych wegańską karmą. Wiek bliżej nieznany. W fundacji zajmuje się całym spektrum zajęć od fraternizacji z lokalnymi producentami żywca wieprzowego na miejscowym targu po kontakty w wybrańcami narodu w sejmie. W wolnych chwilach, pół świadomie prowadzi niebezpieczne i toksyczne projekty biologiczne w koszu na śmieci pod biurkiem.

Nikt nie wie do końca jak wygląda - podobno wykarmiła go piersią kobieta w lesie amazońskim kiedy został opuszczony przez rodzinę (potwierdzałoby to załączone zdjęcie) ale równie prawdopodobna wydaje się być teoria o tym, że przyszedł na świat w betonowej dżungli na Służewcu.

Lat 21.
Miłośnik beztroskich lat 90. - czasów Polonii 1, Daimosa, Drużyny A, Yattamana i gum do żucia Power Rangers. Lista zainteresowań obejmuje zarówno sprawy przyziemne jak np. rysunek, DTP, muzykę, komiksy, publicystykę jak i te bardziej wzniosłe typu polityka, tępienie umysłowej impotencji czy naprawianie świata. Czytanie książek też lubię. Nawet mam kilka. Moimi kolejnymi fascynacjami są zwierzęce umysły i zapach nowo kupionych trampek.
4 lata temu doszedłem do wniosku, że nie fajnie jest kogoś zjadać. Wtedy też rozkwitła miłość do liści winogron.
W Vivie od zaledwie kilku miesięcy. Początki, bynajmniej nie zawsze bywają trudne.

demoNazywam się Kamila i mam śmieszne nazwisko. W Vivie działam od ok. 3 lat. Od 5 jestem wegetarianką, od ponad 2 weganką. W Fundacji jestem tą osobą, która promuje tłuste, smażone i niezdrowe wegańskie jedzenie, mówi ciągle o rozbieraniu się, czasem postoi na stoisku z ulotkami czy porobi coś na happeningu. Oczywiście to ja jestem od pieczenia ciasta kokosowego (z czego jestem bardzo dumna). Poza działaniem w Vivie zajmuję się książkami. Gdy mam czas - czytaniem, gdy nie mam - kupowaniem, pożyczaniem i układaniem na stosiki “aż będę miała czas”. Ale moim prawdziwym nałogiem są języki obce i wszystko co z nimi związane.

kuba_rioMam 23 lata. Jestem weganinem. Swoją przygodę z byciem wege rozpocząłem 7 lat temu. Pochodzę z Radomia, ale obecnie mieszkam w Warszawie. Interesuję się Wolnym i Otwartym Oprogramowaniem, muzyką (hardcore/punk oraz alternatywny hip hop), filmami (westerny oraz kino czarno-białe), książkami (kryminały, zwłaszcza czarne). W wolnych chwilach chcę nauczyć się programować w języku Ruby (oraz podszkolić w innych), ale jestem zbyt leniwy by znaleźć na to czas. :) W Vivie jestem wolontariuszem od prawie dwóch lat - pomagam jako tragarz, happeningowy stacz, naprawiam telefony i sprawiam dobre wrażenie.

martam_blogWeganka od 5 lat, wegetarianka jakieś 3 razy tyle. W Vivie! osoba od zadań wszelakich, z wiecznym niedoborem czasu. Z wykształcenia specjalistka od literatury i kultury brytyjskiej, z zamiłowania krzewicielka idei życia cruelty free. Niepoprawna idealistka, notoryczna marzycielka o lepszym świecie, nałogowa czytelniczka (i recenzentka), opiekunka dwóch niesfornych ujadaczy zbliżonych bardziej do diabła tasmańskiego niż do Canis lupus (przy wegetariańskiej diecie mają jeszcze więcej siły na praktykowanie czynnego oporu wobec wszelkich próśb i rozkazów).


marta paciorkowskaWegetarianka od lat 6, weganka od 5. W Vivie zajmuję się koordynowaniem kampanii Chów przemysłowy śmierdzi/Kwik rozpaczy oraz Bezkrwawe Święta. Poza Vivą, jeśli starcza mi czasu, z chęcią angażuję się w różne dziwactwa. Czasami sadzę rośliny w dziwnych miejscach, czasami pisuję artykuły do fajnych czasopism, czasami bawię się w rękodzieło albo dłubię coś przy komputerze. Mam hopla na punkcie recyklingu i robienia czegoś z niczego. Nałogowo czytam książki, chociaż zazwyczaj, poprzez natłok innych zajęć, walczą one z opadającymi powiekami.





miki_viva

Mam na imię Mikołaj i w Vive działam (z przerwami) od prawie 4 lat. Jestem weganinem, a zwierząt nie jem czwarty rok. Interesuję się ezoteryką, a na co dzień pracuję jako grafik w wydawnictwie. Lubię słuchać muzyki z lat 60, czytać wszystko, co mi wpadnie w ręce (zwłaszcza fantastykę) albo co z nich wypadnie.
Oczywiście, to ja piekę piernik, który jest jeszcze lepszy od ciasta kokosowego (z czego jestem bardzo, bardzo dumny!). W Fundacji odnajduję się świetnie w stroju byka, włochatej krowy, albo podczas rozdawania ulotek. Lubię też trzymać banery i transparenty. I robić zdjęcia. Właściwie wszystko w Fundacji lubię robić, tylko czasami brakuje czasu. Poza tym lubię gotować, a w wolnych chwilach programuję. Co jakiś czas prowadzę w szkołach zajęcia dla dzieci i młodzieży na temat pomagania zwierzętom i działalności Vivy.

ula rzeszutekWegetarianka od 9 lat, weganka od 8, w Vivie od zadań specjalnych. Na co dzień zajmuję się podróżowaniem. Podróżuję z Truskawia na Ursynów i z powrotem. Biegam nałogowo długodystansowo (i nawet się rymuje), reprezentuję klub VegeRunners, a moim idolem jest Scott Jurek.

Poza tym lubię koktajl bananowo-pietruszkowy, książki Jona Krakauera, muzykę Yanna Tiersena (znowu się rymuje) podróże rowerowe (długodystansowe oczywiście, jak na weganina przystało:P), plac Zbawiciela w Warszawie i wieś Kamieńczyk.


Share and Enjoy:
  • Print this article!
  • Turn this article into a PDF!
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Twitter
  • MySpace
  • Digg
  • Reddit
  • Technorati
  • Facebook
  • Identi.ca
  • Google Bookmarks
  • StumbleUpon