Oświadczenie w sprawie nowego filmu nagranego na zlecenie hodowcy norek i uderzającego w dobre imię naszej Fundacji

Wstęp

Materiał zatytułowany „Ciemna strona Animalsów” zrealizowany przez Ewę Zajączkowską pracującą dla Szczepana Wójcika, hodowcy norek, zawiera szereg manipulacji i nieprawdziwych informacji, których celem jest zdyskredytowanie działalności pracowników i wolontariuszy Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! oraz przedstawienie jej działalności w złym świetle.

Na początku chcielibyśmy przypomnieć, że omawiany materiał filmowy stanowi rozwinięcie trailera zrealizowanego przez tę samą autorkę, w przedmiocie którego wystosowaliśmy osobne oświadczenie.

Już sam trailer stanowił wyjątkowo jaskrawy przykład rażącego braku rzetelności dziennikarskiej. Wykorzystane w nim zostały nagrania osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za znęcanie nad zwierzętami, o stwierdzonej przez biegłych znacznie ograniczonej poczytalności, oraz osób z postawionymi zarzutami prokuratorskimi, także za znęcanie się nad zwierzętami. W trailerze wystąpił również Marek Miśko, dyrektor Polskiego Przemysłu Futrzarskiego, który zamaskowany i ze zmienionym głosem na potrzeby materiału przedstawiał informacje rzekomo dyskredytujące działania Fundacji – informacje od dawna wszystkim znane, do których sama Fundacja odnosiła się wielokrotnie.

Sprostowanie trailera w wersji video zamieściliśmy tutaj:

W najnowszej produkcji Ewa Zajączkowska ze współpracownikami postanowiła kontynuować temat w tej samej formie, wykorzystując te same osoby. Zrobiła to, mimo że była wielokrotnie informowana o przeszłości swoich rozmówców, ich znacznie ograniczonej poczytalności i ciążących na nich zarzutach prokuratorskich. W naszej opinii motywem takiego działania ze strony osoby pracującej dla hodowcy norek jest zwyczajna chęć zdyskredytowania organizacji działających na rzecz zwierząt, które są zaangażowane także w działania na rzecz nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt i wprowadzenie w Polsce zakazu hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futro.

W niniejszym oświadczeniu odniesiemy się jedynie do ujęć w filmie „Ciemna strona Animalsów”, które dotyczą działalności naszej Fundacji. Odpowiedź na pozostałe wątki pozostawimy w gestii pozostałych podmiotów atakowanych przez Ewę Zajączkowską. Jednakże, bazując na sposobie manipulacji fragmentów dotyczących naszej Fundacji, wiarygodność zarzutów Ewy Zajączkowskiej wobec pozostałych organizacji, które próbuje atakować, oceniamy jako zerową.

Manipulacja #1 – organizacje prozwierzęce jako służby specjalne

Tezę wyrażoną w omawianym filmie m.in. przez red. Łukasza Warzechę, jakoby dzięki nowelizacji wspomnianej wyżej ustawy organizacjom działającym na rzecz zwierząt miałyby zostać nadane kompetencje służb specjalnych, ciężko nam traktować inaczej niż w kategoriach paranoi lub teorii spiskowej (redaktor używał takich słów jak „gigantyczne przywileje” czy „terror”).
Warto jednak zaznaczyć, że w projekcie nowelizacji propozycja umożliwienia inspektorom wejścia na teren prywatny dotyczy jasno określonych sytuacji: „w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu”. Z reguły osoba, która znęca się nad zwierzęciem, nie zgadza się na jego odbiór, ale w przypadkach zagrażających zdrowiu/życiu zwierzęcia ratowanie go jest obowiązkiem organizacji. Prowadzi to do konieczności doprecyzowania tego fragmentu obowiązujących przepisów. Jednocześnie należy pamiętać, że takie same (lub większe) kompetencje mają organizacje działające na rzecz ochrony zwierząt w innych cywilizowanych krajach.

Ilustracją wizji organizacji wchodzących na prywatny teren jest fikcyjne ujęcie, zainscenizowane przez aktorów, na którym działacze na siłę wchodzą do mieszkania i odbierają psa.
Ze względu na to, że Fundacja Viva! dokonuje około 200 interwencji rocznie wobec osób znęcających się nad zwierzętami czujemy się w obowiązku zaznaczyć, że „znęcanie się” nie oznacza niedostatecznego głaskania psa, złego koloru obroży czy za małej liczby zabawek dla kota. Poniżej prezentujemy autentyczne zdjęcia z kilku interwencji dotyczących znęcania się nad zwierzętami:

10440769_900344180004561_1082525426478543667_n10492445_815095725196074_398732563656107001_n11057226_916358258403153_6041377468933155722_n

11062375_845242625514717_3296018784447552584_n14457289_1152113531494290_6443836656306823578_n
Dlaczego dorosły, inteligentny i zdrowy psychicznie człowiek mógłby protestować przeciwko odbieraniu właścicielom zwierząt doprowadzonych do takiego stanu? Nie wiemy.

Manipulacja #2 – redaktor Warzecha zmienia treść nowelizacji

W dalszej części materiału filmowego redaktor Łukasz Warzecha twierdzi, że według planowanej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z treści ustawy w definicji znęcania ma zostać wykreślone słowo „świadome”. To ewidentnie pokazuje, że albo nie czytał projektu nowelizacji, o którym się wypowiada i został wprowadzony w błąd przez autorów materiału, albo celowo manipuluje widzami.

Redaktor Warzecha znany jest z działalności na rzecz hodowców zwierząt futerkowych. W przeszłości zdarzało mu się podawać nieprawdziwe informacje dotyczące kar za znęcanie się nad zwierzętami, a naszą organizację nazywać „ekooszołomską”, jednakże temu poświęciliśmy oddzielną wypowiedź.

Manipulacja #3 – sprawa nagrania w siedzibie Vivy!

Twierdzenie padające w filmie, jakoby „przedstawiciele fundacji Viva! nie zgodzili się na opublikowanie treści rozmowy, do której doszło w ich siedzibie” jest kolejnym przykładem przekłamania, do którego posuwają się twórcy materiału filmowego.
Poniżej przedstawiamy dokładną sekwencję wydarzeń:
1. 21.03.2018 r. Ewa Zajączkowska skontaktowała się telefonicznie z prezesem Vivy!, Cezarym Wyszyńskim, pytając, czy zgodzimy się na wywiad przed kamerą, na co przystaliśmy.
2. 27.03.2018 r. W dniu nagrania pani Zajączkowska nie pojawiła się w siedzibie naszej fundacji, przysyłając w zastępstwie Roberta Wyrostkiewicza, dziennikarza także pracującego dla hodowcy norek, Szczepana Wójcika. Robert Wyrostkiewicz odmówił jednak podpisania zobowiązania do opublikowania wypowiedzi wyłącznie autoryzowanej przez Cezarego Wyszyńskiego pod rygorem zapłaty kary umownej.
3. W związku z tym zaproponowaliśmy, aby przysłano nam pytania na piśmie, a my odeślemy autoryzowane odpowiedzi. Redakcja wsensie.pl wyraziła zgodę na takie rozwiązanie sprawy.
4. 31.03.2018 r. otrzymaliśmy drogą mailową 10 pytań od Ewy Zajączkowskiej.
5. 05.04.2018 r. odesłaliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania w uzgodnionym terminie w formie gotowej do wykorzystania.
6. Nasze odpowiedzi musiały się wyraźnie nie spodobać redakcji, ponieważ 26.04.2018 r. zaproponowano nam skróty naszych odpowiedzi wypaczające ich sens.
7. Nie zaakceptowaliśmy skrótów.

Reasumując, do nagrania przed kamerą nie doszło, ponieważ redakcja portalu hodowcy norek nie chciała podpisać zobowiązania do opublikowania wyłącznie autoryzowanych słów, a udzielonych przez nas odpowiedzi przesłanych drogą elektroniczną nie wykorzystano, ponieważ nie spodobały się redakcji.
Co więcej, sami twórcy filmu nie zgodzili się na publikację nagrań z kamer, którymi dokumentowaliśmy ich wizytę w naszym biurze, a sami zrobili to bez naszej zgody.

Manipulacja #4 – rzekome 40 tys. zł „dla Vivy!”

Jedną z ulubionych form manipulacji stosowanych przez hodowców norek, jest twierdzenie, że nasza Fundacja zarabia na ratowanych zwierzętach. W tym filmie oczywiście nie mogło zabraknąć tego zarzutu.

W jego treści pojawia się nieprawdziwa informacja, jakoby osobie, której odebrano psy, wystawiono rachunek „za miesiąc” opieki nad nimi na 120 tysięcy złotych. Przypomnijmy, że w omawianej sprawie rachunek wystawiła gmina i nie dotyczył on „miesiąca”, tylko pokrycia jednorazowych kosztów odbioru i przekazania zwierząt do schronisk.

Sformułowanie „w tym [w 120 tys. złotych – przyp. Viva] Viva ma około 40 (tys) – można żyć?” ma stworzyć u odbiorcy wrażenie, że nasza Fundacja zarabia na odbieraniu zwierząt.

Warto przyjrzeć się podanym liczbom:
1. 40 tys. złotych za przekazanie pod naszą opiekę 23 psów oznacza, że otrzymaliśmy JEDNORAZOWO (nie otrzymamy z gminy więcej środków) na każdego psa 1700 zł.
2. Ta kwota ma wystarczyć na leczenie, sterylizację i utrzymanie psa do czasu prawomocnego wyroku sądowego.
3. Oznacza to, że na utrzymanie psa z tej interwencji mamy miesięcznie do dyspozycji 50 zł – kwotę, która nie tylko nie pozwala na żaden „zarobek”, ale też nie wystarczy nawet na pokrycie wyżej wymienionych kosztów.

Manipulacja #5 – Viva! rzekomo zarabia 4 miliony złotych

Kolejną tezą lansowaną w filmie Ewy Zajączkowskiej jest informacja, że organizacje zarabiają na odbieraniu zwierząt, a Viva! miała zysk w wysokości 4 mln zł.
Tym tematem zajmowaliśmy się obszernie we wpisie na naszym blogu „Dziennikarka” pracująca dla hodowcy norek udaje, że nie umie czytać ze zrozumieniem.
Przytoczymy zatem cytat z poprzedniego oświadczenia: „w przypadku fundacji zysk to nie jest kwota dzielona na koniec roku między udziałowców/akcjonariuszy/zarząd/radę, lecz trafia na konta Fundacji i jest przeznaczana na ochronę zwierząt w kolejnym roku! Przy dużej skali działalności Fundacji czy chociażby biorąc pod uwagę fakt, że środki z 1% trafiają do organizacji w drugiej połowie roku, na kontach księgowych pojawiają się środki, które są stopniowo wydawane w kolejnych miesiącach. Fundacja wydaje 100% środków na cele statutowe”.
We wpisie zamieściliśmy również fragment ze sprawozdania:

stat
Manipulacja #6 – konsekwentne promowanie osoby znęcającej się nad zwierzętami

Sprawa Jolanty Łomnickiej budziła swego czasu duże zainteresowanie i została dokładnie opisana w naszym obszernym oświadczeniu, które jest publicznie dostępne wraz z załącznikami. Mimo tego pani Zajączkowska nie pochyliła się nad nim (bądź je całkowicie zignorowała), jednostronnie stając po stronie osoby z prokuratorskimi zarzutami za znęcanie się nad zwierzętami.

W skrócie: w sądzie toczy się sprawa o znęcanie, psy są zabezpieczone jako dowody i powierzone naszej Fundacji. Wkrótce zapadnie wyrok w tej sprawie.
Wśród okoliczności, które wyszły na jaw w trakcie postępowań, są między innymi dwa śmiertelne zagryzienia. Tak wyglądał jeden z psów pod „opieką” Jolanty Łomnickiej w dniu odbioru (ważył 52 kg, a diagnostyka potwierdziła nasze podejrzenia – w jego obu tylnych kończynach znajdowały się zerwane więzadła):

Twierdzenie, że Jolanta Łomnicka dostała od naszej Fundacji faktury za opiekę nad jej psami jest fałszywe. Faktury dotyczyły nie opieki, tylko leczenia psów, nie zostały wystawione przez Fundację Viva!, tylko przez lecznice weterynaryjne i w końcu – faktury wraz z załącznikami potwierdzają stan, w jakim były zwierzęta oraz listę zabiegów, którym musiały zostać poddane.
Jeśli chodzi o konfrontację z panią Łomnicką, odmówiliśmy jej, ponieważ kilkukrotnie z spotykaliśmy się z nią w sprawie psów i nie widzieliśmy potrzeby, żeby robić to po raz kolejny na użytek nierzetelnej produkcji filmowej.

Manipulacja #7 – Viva! mająca odbierać ludziom mieszkania (?!)

Wypowiedź pani Sowińskiej, która ostatnio skompromitowała się w programie Ekspresu Reporterów, usprawiedliwiając skandaliczne warunki przetrzymywania zwierząt, została umieszczona w materiale tuż po wywiadzie z Jolantą Łomnicką. Wypowiedź została zmontowana w wyjątkowo nietrafiony sposób.
Maria Sowińska twierdzi w filmie, że najczęściej zwierzęta zabiera się osobom, które mają na przykład „posesję albo mieszkanie własnościowe”. Pani Łomnicka sama twierdzi, że zanim sprawa psów trafiła do Vivy, kobieta została pozbawiona domu i nie ma nic. Jaki więc cel miałaby Fundacja w odbiorze jej psów poza chęcią uratowania ich życia i zdrowia? Teoria pani Sowińskiej – chociaż poruszająca wyobraźnię – jest całkowicie sprzeczna z faktami, ponieważ nie ma ANI JEDNEGO przypadku, kiedy osoba „straciła wszystko” przez nasze działania. Nigdy nie doszło do sytuacji odbierania przez nas – w związku z postępowaniem o odbiór zwierząt – nieruchomości ani żadnego innego majątku.

Manipulacja #8 – kwestia okazania zwierząt Jolancie Łomnickiej

Zwierzęta zabezpieczone na czas procesu sądowego (wbrew twierdzeniom padającym w filmie) zostały okazane Jolancie Łomnickiej, ale ta, będąc w schronisku, nie umiała uszanować obowiązujących w nim zasad – używała podniesionego głosu, rozrzucała po wybiegach psów zepsute mięso razem z kawałkami folii, wykonywała gwałtowne ruchy w stronę zwierząt.

Dodatkowo jedna z suk została okazana pani Łomnickiej podczas spaceru w Warszawie. Wtedy pani Łomnicka nachyliła się nad nią gwałtownie i suka ugryzła ją w twarz do krwi. Po tej sytuacji było oczywiste, że nie mogliśmy ryzykować kolejnych spotkań.

Manipulacja #9 – rzekomy brak wcześniejszych interwencji wobec pani Antoniny

Sprawa pani Antoniny była przez wielokrotnie nas opisywana. Rzeczywiście pani Antonina przygarniała bezdomne zwierzęta i za to należą się jej słowa uznania. Niestety w pewnym momencie zagęszczenie psów na jej posesji spowodowało notoryczne walki między nimi, a pani Antonina, aby temu zapobiec, zamykała zwierzęta w drewnianych budkach. Co więcej, pomimo zaistniałej sytuacji pani Antonina nie zgadzała się z reguły na adopcje psów, a także dopuszczała do ich rozmnażania, co dodatkowo pogarszało sprawę.
Informacja powielana w filmie, jakoby nikt wcześniej nie reagował, nie jest prawdziwa. Pani Antonina odrzucała pomoc organizacji, osób prywatnych oraz ludzi, którzy chcieli adoptować zwierzęta.

Pytania zadawane przez Ewę Zajączkowską urzędnikom gminy są wyjątkowo tendencyjne. Najwidoczniej formułując tezę: „zabraliście Państwo psy, a starszą kobietę zostawiliście w tych warunkach”, redaktorka nie widzi różnicy między ponad setką psów a jedną osobą mieszkająca na tym samym terenie.
Bezpośrednią przyczyną interwencji było narażenie psów na ciągłe ataki głodnych i nadmiernie stłoczonych zwierząt oraz pozostawianie zwierząt zamkniętych w drewnianych budkach.

Ewa Zajączkowska ponownie podnosi kwestię obciążenia pani Antoniny kosztami ponad 120 tys. zł za – jak się wyraża – interwencję. Pomija natomiast oczywistą kwestię, że kwota powstała na skutek rozlokowania psów w schroniskach na czas postępowania sądowego. W ten sposób każde ze schronisk zobowiązało się do leczenia, utrzymania, karmienia i sterylizacji zwierząt w zamian za 600-1500 zł od psa przez okres mogący trwać nawet 2 lata (może to potrwać 7 lat lub dłużej – tyle trwa najdłuższe postępowanie, w którym nasza Fundacja jest stroną).
Redaktor Zajączkowska martwi się, jak pani Antonina spłaci dług wobec gminy, ale nie zadaje sobie pytania, za co pani Antonina utrzymałaby i leczyła setkę psów przez następne lata, co byłoby wydatkiem znacznie przekraczającym 100 tys. zł, oraz ile zwierząt zostałoby pogryzionych, zagryzionych bądź cierpiałoby w zamknięciu.

Manipulacja #10 – kwestia państwa Gucwińskich

W filmie Ewy Zajączkowskiej zostaje poruszona także kwestia państwa Gucwińskich. W tym miejscu pozostaje nam tylko odesłać do wyroku, w którym dyrektor został uznany winnym znęcania przez trzymanie niedźwiedzia Mago przez prawie 10 lat w niewielkim bunkrze, bez dostępu światła słonecznego.
Sama opinia miłośnika zwierząt nie zwalnia go z przestrzegania przepisów, a warto przypomnieć, że nowy dyrektor wrocławskiego ZOO wypuścił niedźwiedzia Mago na wybieg już po 3 tygodniach po objęciu stanowiska. Zwierzę było wcześniej skazane na życie w skrajnie niewystarczających warunkach, ponieważ zostało potraktowane wyłącznie jako materiał genetyczny.
Poniżej publikujemy sentencję prawomocnego wyroku:

Bez tytułu
Manipulacja #11 – ignorowanie przez Ewę Zajączkowską wyroków sądów i postępowań wobec Magdaleny Szwarc

Prezentowane w filmie Zajączkowskiej zarzuty Magdaleny Szwarc wobec naszej Fundacji i jej pracowników były przedmiotem wielu postępowań kilku sądów. Wszystkie te postępowania zostały prawomocnie rozstrzygnięte na korzyść Fundacji Viva!
Były to:
– Sprawa o cofnięcie transakcji kupna schroniska
– Sprawa o przywrócenie służebności Pani Szwarc
– Sprawa o znęcanie przez Magdalenę Szwarc i pracowników nad zwierzętami
– Sprawa o kierowanie gróźb karalnych przez współpracownika Magdaleny Szwarc wobec wolontariuszy Vivy
– 3 sprawy przed 3 różnymi składami sędziowskimi o naruszenie dóbr osobistych Fundacji Viva! Więcej na temat tych postępowań napisaliśmy we wpisie na stronie schroniska.

Na początku części filmu poświęconej pani Szwarc dziennikarka stawia tezę, że nasza Fundacja doprowadziła Magdalenę Szwarc do ruiny i złego stanu. Jednocześnie w dalszej części filmu jest mowa o tym, że pani Magdalena, podupadając na zdrowiu, sama przepisała teren schroniska Markowi Suławce. Miało to miejsce 10 LAT przed wykupieniem terenu schroniska przez Vivę.

Oświadczenie Marka Suławki, o którym jest mowa w materiale, dotyczyło rzekomego złego traktowania pani Szwarc przez członków naszej Fundacji. Oświadczenie zostało na nim wymuszone groźbami, o czym sam zeznał w dalszej części postępowania sądowego. Postępowanie prawomocnie rozstrzygnięto na korzyść Fundacji Viva!, a sąd nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizacji.

Użyta w filmie wypowiedź pani Szwarc jest w całości nieprawdziwa. Zupełnie nas to nie dziwi – łatwo namówić starszą osobę, u której stwierdzono ograniczoną poczytalność w stopniu znacznym do kłamania, szczególnie jeśli ma żal do naszej Fundacji. Wszystkie okoliczności, o których mówi Magdalena Szwarc, były badane przez sądy i nie znalazły potwierdzenia w faktach. W tym przypadku także wspomniane odznaczenie nadane pani Magdalenie w latach 90. przez Aleksandra Kwaśniewskiego nie może świadczyć o jej wiarygodności ani podważać prawomocnych wyroków sądów. Zadziwia nas to, że dziennikarka jest w stanie posunąć się do manipulacji tego stopnia, żeby tylko podtrzymać postawioną przez siebie tezę.

Manipulacja #12 – rzekomy brak pomocy Vivy! dla Magdaleny Szwarc

Informacja podawana w filmie, jakoby nasza Fundacja nie pomagała pani Magdalenie, także jest nieprawdziwa. Pomagamy jej w takim zakresie, na jaki pani Magdalena nam pozwala. Przekazujemy jej karmę dla psów, które są pod jej opieką, pomogliśmy w sprzątaniu domu, przywoziliśmy jedzenie, a aby ją odciążyć i poprawić jej komfort życia, przyjęliśmy pod opiekę około 100 psów, które trzymała w domu.
Potrzeba wyjątkowo dużej dozy złej woli ze strony dziennikarki pracującej dla hodowcy norek, aby posuwać się do tego typu stwierdzeń.

Manipulacja #13 – ignorowanie przez Ewę Zajączkowską kolejnej sprawy rozstrzygniętej przez sąd

W filmie pojawia się oświadczenie mężczyzny, który po przejęciu schroniska w Korabiewicach został zwolniony przez Vivę z pracy i usunięty z terenu schroniska. Wydarzyło się to z prostej przyczyny – mężczyzna żerował na darach dla schroniska przekazywanych pani Magdalenie. Sąd nie uwierzył w jego oświadczenia ani zeznania. Mężczyzna napisał nieprawdę, która miała pomóc Magdalenie Szwarc odzyskać legalnie kupione przez nas schronisko, w zamian za obietnicę przywrócenia do pracy.

Podsumowanie

Po raz kolejny osoby działające na zlecenie futrzarzy pokazały, że nie cofną się przed niczym, żeby ratować swój biznes oparty na zabijaniu zwierząt. Ani przed manipulacjami i kłamstwami, ani przed wykorzystywaniem w swoich produkcjach przestępców i osób niepoczytalnych. Warto dodać, że osoby współpracujące z futrzarzami były przez nas wcześniej informowane o kulisach omawianych zagadnień, a gdy nasze odpowiedzi na pytania futrzarzy okazały się dla nich niewygodne, łatwiej im było oświadczyć, że nie zgodziliśmy się na nagranie niż powiedzieć prawdę.

Niestety hodowcy norek dysponują wysokim budżetem, dzięki czemu opłacają promocję i reklamy swoich materiałów. Na Twitterze mają armię botów używanych do promowania wygodnych dla siebie treści (o czym niedawno pisał red.Wojciech Mucha), a na Facebooku korzystają z zakupionych tureckich lajków, które tworzą iluzję społecznego poparcia.

Metody, którymi posługują się osoby pracujące na zlecenie przemysłu futrzarskiego, opisaliśmy w oddzielnej publikacji: Czarna Księga Futrzarskich Manipulacji.

Mamy nadzieję, że prawda zwycięży mimo zasłon dymnych i manipulacji tworzonych przez przedstawicieli przemysłu futrzarskiego, a politycy staną po stronie zwierząt i zostanie wreszcie uchwalona nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt. Dzięki niej w Polsce nie będzie już zabijanych rocznie 10 milionów norek tylko po to, aby ich skóry wysłane do Chin i do Rosji stały się ozdobami czy breloczkami.

Mamy na to nadzieję tym bardziej, że nie wierzymy w to, że chcąca uchodzić za dziennikarkę Ewa Zajączkowska będzie miała choć na tyle honoru, aby przyznać się do perfidnych manipulacji, których się dopuściła, a portal należący do hodowcy norek zdecyduje się na publikację rzetelnego sprostowania na swoich łamach.

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares